Jest rozdział! Ugh... trochę długo mi się go pisało, prawda? :D Ale musiałam poprawić cały koniec, ponieważ zauważyłam błąd logiczny.
Początek mi się najbardziej podoba, natomiast koniec... nie za bardzo. A Wam?
Jak podoba się Wam szablon? Jest to zdjęcie z Google Grafika, ustawione jako tło. Taki pięknie prosty, prawda?
Poprawiałam pół rozdziału, więc jeśli gdzieś zauważycie jakieś błędy (głównie stylistyczne) to, proszę, napiszcie w komentarzu o tym.
Dzisiejszy rozdział jest dłuższy niż poprzedni, ale nadal krótki. Postaram się pisać dłuższe, obiecuję. :)
I powtórzę to, co jest w ramce obok - jeżeli jest ktoś, kto mógłby mi pomóc w ogarnięciu czcionek, to proszę o kontakt na maila rosemarie7258@gmail.com lub GG: 45794358. Chodzi głównie o CSS.
I powtórzę to, co jest w ramce obok - jeżeli jest ktoś, kto mógłby mi pomóc w ogarnięciu czcionek, to proszę o kontakt na maila rosemarie7258@gmail.com lub GG: 45794358. Chodzi głównie o CSS.
Przytłaczająca ta pogoda, nie sądzicie? U mnie jeszcze zima, chodź wczoraj byłam już na spacerze w poszukiwaniach wiosny (8 kilometrów polami xD).
Wiecie, że ostatnio sprawdził się mój horoskop? I w dodatku miłosny? xD Dlatego w opowiadaniu można się spodziewać, że będą nawiązania do różnych przepowiedni.
Rozdział dedykowany Amy Adams :)
***
Trzeci dzień września zaczął się wielce szablonowo: Dorcas obudziła mnie, gdy wychodziła na śniadanie; bez zbytniego pośpiechu umyłam się, ubrałam, nałożyłam makijaż i spakowałam książki do torby; w końcu zeszłam do obszernego Pokoju Wspólnego. Tam witała mnie Dorcas, która zabiera mi jakieś warzywa ze śniadania. Razem ruszamy na lekcje. W piątek pierwszą mamy obronę przed czarną magią, na którą razem uczęszczamy.
Pod klasą już czekają Huncwoci.
Syriusz Black - arystokrata, który wylądował w Gryffindorze, co niezmiernie go cieszy. Tylko że nie wiem, co jest w tym takiego dobrego... Cała jego ''chora'' (w jego mniemaniu) rodzinka jest w Slytherinie. I co z tego? To, że nienawidzi szlam, "zdrajców krwii" i mieszańcu nie znaczy, że należy się jej wypierać. Nie powiem, sam Syriusz jest nawet okay. Najważniejsze i najlepsze w nim jest to, że umie, jednak w małym stopniu, ale potrafi, uspokoić Pottera.
Remus Lupin - najpoważniejszy, najspokojniejszy a zarazem najśmieszniejszy z całej czwórki Huncwotów. Lubię to, że jednym zdaniem, a czasami nawet słowem, potrafi sprawić, iż wszyscy nawet w nudnym temacie zaczną się śmiać. Wtrąci jakąś poprawkę lub wytknie logiczny błąd takim spokojnym i opanowanym głosem, że aż chce się śmiać. Jest właśnie tą osobą, przez którą chce mi się śmiać.
Peter Pettigrew - mały grubasek, wydawać by się mogło, że piąte koło u wozu. Co to, to nie! Myślę, że to Peter jest właśnie najpotrzebniejszy z całej tej bandy. Niepozorny, niezaskakujący, nudny, ale do ich głupich numerów nadaje się idealnie! Bo Huncwoci są znani ze swoich mało inteligentnych, chodź zabawiających pół szkoły, żartów.
Oprócz tego James Potter, Huncwot niebezpiecznie zakochany we mnie. Prawie zawsze próbuje mi się podlizywać: słodkimi słówkami, różnymi obietnicami, czymkolwiek innym. Denerwujący i to wybitnie. Nie powiem, słodzi mi takie zachowanie. Szczególnie, że mało chłopców tak na mnie spogląda. Lecz ja wiem, że nic z tego nie będzie. Czy on to wie? Oczywiście. Ale dlaczego nic nie będzie? Nie lubię ludzi wesołych, aż nadmiar optymistycznych, zawsze uśmiechniętych, strasznie zabawnych i niepoważnych. Ludzie cisi, spokojni, z lekka sarkastyczni i cyniczni są przeze mnie o wiele bardziej lubiani.
***
W piątki pierwszą mamy Obronę Przed Czarną Magią. W tym roku nauczycielką tego przedmiotu jest młoda, ładna blondynka.
- Dzień dobry. - powiedziała cicho, ale tak, że wszystkie rozmowy w klasie ucichły. - Nazywam się Lena Rosier i w tym roku będę uczyła was, jak bronić się przed ciemnymi siłami.
Kobieta omiotła zielonymi oczami wszystkich w pomieszczeniu. Biło od niej stanowczością i pewnością siebie. Mówiła wolno, każde słowo dobierała rozważnie.
- Na moich lekcjach ma obowiązywać idealna cisza. No bo przecież chcemy żyć w zgodzie, prawda? - Uniosła jedną brew. Wydawało się, że oczekuje odpowiedzi lecz dalej kontynuowała swój monolog. - Jesteście tu, bo chcecie się czegoś nauczyć... - zrobiła pauzę, jakby się zastanawiała i następnie poprawiła się: - powinniście chcieć się czegoś nauczyć.
Siadła za biurkiem nauczycielskim. Założyła nogę na nogę i położyła ręce na blacie mebla.
- Chcąc, żebyście lubili moje lekcje, proponuję prosty układ: w ciszy i spokoju zrealizujemy temat lekcji, po czym do jej końca będziecie mieli czas dla siebie, może nawet wypuszczę was wcześniej.
Zrobiła przerwę, wzięła listę uczniów i kontynuowała:
- Teraz sprawdzę listę obeczności, po czym będzie czas na pytania, dobrze? - Nie czekając na odpowiedź od razu zaczęła: - Catchlove, Greta?
Przy każdym nazwisku dorzucała jakąś uwagę; a to coś o rodzicach, rodzeństwie czy czymkolwiek innym. Zauważyłam, że jest sentymentalna i pamiętliwa. Do tego mściwa. Mimo wszystko wzbudziła we mnie szacunek do swojej osoby. Po prostu nie wiedziałam dlaczego. Może dlatego, że w jej głosie była ta stanowczość, której mi brakowało? Ta zbyt duża pewność siebie? Ta pewność co do swojego zadania? Przekonanie o swojej władzy?
- Evans, Lily?
- Jestem. - odpowiedziałam.
Popatrzyła na mnie i nic nie powiedziała. Czułam zawód. Czułam, że jestem gorsza, chodź przerabiałam takie sytuacje dużo razy. Można rzec, iż się przyzwyczaiłam do ignorancji mojej osoby. No bo nawet do innych mugolaków coś mówiła! Ale za to patrzyła na mnie najdłużej.
To zielone spojrzenie było pełne... wzruszenia? Nie wiem, jakie uczucia towarzyszyły jej podczas patrzenia na mnie, ale zdziwiłam się tym. Zostawiła mi mętlik w głowie.
Czym ja się przejmuję?
***
Super rozdział! Mam nadzieje, że na następny nie będzie trzeba czekać tak długo. Ten rozdział strasznie podsycił moją ciekawość co do fabuły :) Nie zostało mi nic innego jak czekać z utęsknieniem na następny. Błędów nie zauważyłam, ale raczej się bardzo uważnie nie przyglądałam :P
OdpowiedzUsuńMyślę, że nie będzie trzeba czekać, ponieważ mam wspaniałą motywację do pisania ;)
UsuńDługo go sprawdzałam i myślę, że większość faktycznie popoprawiałam :D
A masz już coś napisane czy dopiero będziesz pisać?
UsuńPoczątek rozdziału mam dopiero :)
UsuńA tak sobie przypadkiem wlazłam iiiiii jak się ucieszyłam! dawno nie czytałam nic huncwotowego, a jak zaczynałam, to akurat blog przestawał siniec no. Mam nadzieję, że to mnie u Cb nie spotka, bo się mega napaliłam na czytanie!
OdpowiedzUsuńJesli chodzi o ortografię to nie zauwazylam nic powaznego ;) Moze tylko w takich przypadkach: "- Jestem. - odpowiedziałam. " Kropka po 'jestem' jest niepotrzeba, myslnik konczy wypowiedz, a kropka zazwyczaj pojawia sie wlasnie po zdaniu po myslniku... Sama mam z tym klopoty ;) Wrocilam wlasnie do zakonu feniksa i czytajac staram sie zwracac na takie rzeczy m.in uwage ;)
Będę wdzieczna za info o nowościach no i zapraszam do mnie, jeśli masz ochotę.
liv-solterra.blogspot.com
Dziękuję za komentarz!
UsuńBędę starała się oczywiście, aby do tego nie doszło ;)
Nie zauważyłam tej kropki. Chyba ślepa jestem xD
Oczywiście mogę Cię informować :)
Przez przypadek znalazłm twój blog. Myśłam, że znowu będzie to blog o Lily i Jamesie taki jak każdy. Znudziły mi się takie, więc cieszę się, że znalazłm coś innego i orginalnego. Będe tu częściej zagladać :D
OdpowiedzUsuńwow:P świetne, czekałam długo na rozdzíał i jestem zadowolona bardzo...świetnie rozwijasz akcję. Zapraszam na mój blog.
OdpowiedzUsuńhttp://www.serceniesluga29.blogspot.com